czwartek, 3 października 2019

"Szczęście dla zuchwałych" - Petra Hulsmann


"- Decyzja, jaka jestem i kim jestem, zależy wyłącznie ode mnie, Sam."

Tłumaczenie: Agnieszka Hofmann
Wydawnictwo: Initium
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 512
Kraj: Niemcy 

 Nie od dziś wiadomo, że życiem każdego człowieka rządzi strach. Strach przed odrzuceniem, ośmieszeniem, brakiem akceptacji, chorobą. Ludzkie strachy można wymieniać w nieskończoność, i choć ciężko nam się do tego przyznać, większość z nas jakiemuś strachowi się poddaje. Nie inaczej jest z główną bohaterką powieści, Marie Ahrens, która poddając się strachowi, zamieniła swoje życie w ciąg imprez, zabaw, płytkich znajomości i niezobowiązującego seksu. Muszę przyznać, że wystraszyłam się, iż ta postać zupełnie nie wzbudzi mojej sympatii. Na szczęście nie miałam racji i Marie bardzo szybko zawładnęła moim sercem Pozornie pusta lala, w obliczu tragedii, jaka dotknęła jej siostrę, stanęła na wysokości zadania i okazała się kimś, kogo sama chciałabym mieć w podobnej sytuacji przy sobie. 


Petra Hulsmann zdecydowanie ma talent. Stworzyła powieść lekką w odbiorze, jednak dotykającą trudnych tematów, a przede wszystkim dającą do myślenia. W dodatku naładowaną dużą dawką humoru, sporą ilością momentów chwytających za gardło oraz delikatnym romansem. Praktycznie każdy z bohaterów, po bliższym poznaniu, okazuje się zupełnie kimś innym niż na początku myśleliśmy. W doskonały sposób autorka pokazuje, iż pozory mogą mylić i nie należy nikogo pochopnie oceniać. Każdy z nas nosi w sobie jakiś ból, wstydliwy występek, czy strach, i tylko my wiemy, dlaczego zachowujemy się tak a nie inaczej. Podobał mi się również sposób, w jaki została tu przedstawiona walka z chorobą. Nie jest ona wiodącym wątkiem, chociaż wokół niej osnuta jest cała fabuła. Christine, "lepsza" z sióstr, jest przykładem tego, jak bardzo można się pomylić w ocenie człowieka. Ideałów nie ma i nie będzie, bo każdy człowiek ma jakieś słabości. Lubiłam tę postać, jednak bywały momenty, w których totalnie mnie wkurzała.

"Szczęście dla zuchwałych" to pozycja pozornie lekka, którą czyta się bardzo szybko i z dużą przyjemnością, prawie nie zauważając, iż co jakiś czas przerywa się lekturę, by nad nią pomyśleć. To książka, przy której czytelnik ma okazję się pośmiać, wzruszyć i zastanowić. Oparta głównie na dialogach, napisana w pierwszej osobie, powieść czyta się praktycznie sama. Na jesienną chandrę, pomimo tematyki oscylującej wokół nowotworu, lektura "Szczęścia dla zuchwałych" jest idealna. Bardzo sympatyczne, różnorodne postaci, zabawne scenki i dialogi, trochę romantycznych scen i trochę takich, przy których może zakręcić się łezka. Choć całość wydaje się dość przewidywalna, ja lekturę serdecznie polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz