niedziela, 17 lutego 2019

"Woła mnie ciemność" - Agata Suchocka

"Nasz związek nie ma jednak nic wspólnego z połączeniem ciał, jesteśmy spętani ze sobą duszami, a to małżeństwo o wiele trwalsze i trudniejsze do zerwania niż cielesny romans." 

 Wydawnictwo: Initium 
Cykl: Daję ci wieczność ( tom I )
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 384
Kraj:Polska
 
"Woła mnie ciemność, choć w mojej duszy wstaje nowy dzień."  
 
 
Każdy, kto zagląda na mojego bloga wie, że nie przepadam za książkami o wampirach, a erotyki staram się omijać szerokim łukiem. Tym razem sięgnęłam po powieść, która zawiera w sobie obie te rzeczy. I jakie wrażenia?
Głównym bohaterem jest młody chłopak, Armagnac Jardineux, który stracił wszystko. Teraz użala się nad sobą, zapijając w barach swoją samotność i brak perspektyw. Jedyne co potrafi to gra na fortepianie. Jego życie diametralnie się zmienia, gdy poznaje Lothara Mintze, skrzypka, oraz jego mecenasa, lorda Huntingtona. Ta dwójka otwiera przed nim drzwi do wymarzonego świata, w którym Armagnac odnosi sukcesy jako muzyk, opływa we wszelkie dobra i nie musi niczym się martwić. Młody chłopak daje się ponieść nowemu życiu, za które wkrótce przyjdzie mu zapłacić wysoką cenę.
 
" I oto perspektywa odbicia się od dna siedziała przede mną w osobie eterycznego, bezczelnego chłopaka o białych włosach i czarnych oczach " 
 
Ostrzeżenie z tyłu okładki o zawartości mogącej urazić czyjeś uczucia oraz nie nadające się dla młodzieży jest jak najbardziej na miejscu. Powieść zawiera naprawdę dużo scen erotycznych, głównie pomiędzy mężczyznami, oraz kilka scen opisujących orgię. Jako osoba nie lubiąca erotyki w powieściach byłam nastawiona dość negatywnie. I wiecie co? Wcale mnie nie raziły. Nie byłam zniesmaczona, nie omijałam opisów, nie czułam żadnych negatywnych emocji. Autorka potrafi tak umiejętnie opisać relacje pomiędzy bohaterami, kładąc nacisk na miłość i pożądanie, że po jakimś czasie nie zwracałam uwagi na płeć a jedynie na targające postaciami uczucia. 

"Człowieka najłatwiej jest zranić, gdy jest nagi i bezbronny."
 
"Woła mnie ciemność" od początku wciąga klimatem. Napisana w pierwszej osobie, z perspektywy Armagnaca, pozwala czytelnikowi prześledzić jego losy od wczesnego dzieciństwa spędzonego na farmie niewolników w Luizjanie, aż po jego upadek w londyńskim barze. Mamy dostęp do każdej jego myśli, każdego wspomnienia i wszystkich wątpliwości, jakie nim targają po poznaniu Lothara i Huntingtona. Obserwujemy budzące się w nim namiętności, rodzącą się miłość, wstyd, przerażenie i pożądanie. Powieść ma bardzo specyficzną atmosferę, budzącą niepokój, przepełnioną wyuzdaniem, wszechobecnym zepsuciem, przepychem i muzyką. Bohaterowie tej powieści to głównie mężczyźni, młodzi i piękni, odkrywający przy bliższym poznaniu tragedie swoich żyć. Autorka używa niesamowicie plastycznego języka, który w połączeniu z niespiesznym tempem i świetnym warsztatem sprawia, że czytelnik zostaje niepostrzeżenie wciągnięty w atmosferę XIX - wiecznego Londynu, przeczuwając czyhającą tuż za rogiem grozę.  Niezmiennie, czytając, nachodziło mnie porównanie do "Wywiadu z wampirem", który jest jedyną uznawaną przeze mnie powieścią o wampirach. Klimat bardzo podobny.
Na duży plus zasługuje także moim zdaniem ukazanie wampirów jako istoty łaknące miłości, żyjące w osamotnieniu, próbujące wtopić się w życie ludzi. I nie posiadające groteskowego uzębienia:)
Bohaterowie są wyraziści i nieszablonowi, zakończenie zaskakuje i wymusza sięgnięcie po kontynuację.

Czy jestem zadowolona z lektury? Jak najbardziej! "Woła mnie ciemność" to świetnie napisana powieść, w której można się na kilka godzin mocno zatracić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz