niedziela, 22 lipca 2018

"Dziewczyny z Wołynia" - Anna Herbich

"To straszne, do czego zdolny jest człowiek. Jaką krzywdę może wyrządzić bliźniemu w imię obłędnej, nienawistnej ideologii."

  Wydawnictwo: Zmak Horyzont
Rok wydania: 2018
Ilość stron:271

"Błagałam Boga, żeby to był tylko sen. Ale to nie był sen. To była rzeczywistość."

Janina, data urodzenia nieznana, , miejsce rzezi: Fonduma
Teodora, ur. 1937, miejsce rzezi: Kisielin
Alfreda, ur. 1926, miejsce rzezi: Bystraki
Janina, ur. 1927, miejsce rzezi: Zasmyk
Józefa, ur. 1938, miejsce rzezi: Palikrowy
Helena, ur. 1936,  miejsce rzezi: Ihrowica
Rozalia, ur. 1935, miejsce rzezi: Teresin
Zofia, ur. 1930, miejsce rzezi: Orzeszyn
Helena, ur. 1931, miejsce rzezi: Stefanówka

Każda z nich była dzieckiem. Każda z nich była niewinna. Każda z nich widziała i przeżyła piekło. Żadna z nich nigdy nie zapomniała. 
Kiedy czytam takie książki, robię się autentycznie chora. Nigdy nie pojmę tego okrucieństwa. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić ogromu cierpień tych ludzi. Przerażenia tych dziewczynek, które były świadkami bestialskich mordów. Które patrzyły na śmierć swoich najbliższych. 

"Stali nad ciałami ofiar i śmiali się. Do dziś ten śmiech dźwięczy mi w uszach. Do dzisiaj go słyszę. Nie, to nie byli ludzie. To były jakieś diabły."
Anna Herbich całkowicie oddała głos swoim bohaterkom. Każda z nich, w charakterystyczny dla siebie sposób, przedstawia historię rzezi, w której ich świat się skończył. Ich wspomnienia przekazywane są dosyć chaotycznie, bardzo intymnie. Nie dotyczą tylko tego jednego momentu w ich życiu, lecz rysują obraz sielankowych wsi, przyjaznych stosunków sąsiedzkich, zwykłej codzienności. Opowiadają także o swoich dalszych losach, pokazując, iż pomimo tak straszliwych doświadczeń, potrafiły ułożyć sobie życie. Jednak nadal pamiętają. Nadal czują ból. I nadal nie rozumieją dlaczego.
"- Nie zrobiliśmy nikomu żadnej krzywdy - mówili ludzie. - Zatem dlaczego ktoś miałby nas krzywdzić? Nie, nam nic nie grozi. - Uspokajali własne obawy." 


 Chciałabym napisać, że książka jest świetna. Że mi się podobała.  Czy jednak może się podobać czytanie o czyimś nieszczęściu? Czy można się rozkoszować lekturą czytając o bestialskich mordach, zagładzie całych rodzin, rozczłonkowanych ciałach, płonących żywych pochodniach? Nie można. I nie wolno. Lecz trzeba czytać takie książki. Trzeba pamiętać, czcić i oddawać honor.
Dziękuję Wam, "dziewczynki", że miałyście odwagę, by przeżyć. By żyć godnie i dać świadectwo prawdzie. Dziękuję za Waszą odwagę, by powrócić do tych strasznych chwil i podzielić się nimi ze światem. Dziękuję.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz